wtorek, 14 stycznia 2014

Mój sposób na prawie idealną kreskę. :)

Dzisiaj kreska, temat dość szeroki. Niektórzy uważają, że kreski nadają się bardziej do wieczorowych makijaży niż do dziennych. Ja uważam jednak, że kreska nadaje się nawet do codziennego makijażu. Jestem najlepszym przykładem aby potwierdzić fakt, że z domu bez kreski się nie ruszam. Istnieje wiele rodzai kresek grubsze, cieńsze, krótkie oraz wykończone kocim okiem. Na swojej powiecie miałam chyba każdą możliwą kreskę, zależy to przede wszystkim o makijażu, cieni no i oczywiście ręki. Bardzo często siadam przed lustrem skupiona z mottem "Dzisiaj wyjdzie idealna, tak jak u Maxineczki " biorę liner i zabieram się do pracy. Dobrze, że pod ręką mam chusteczki nawilżone bo nie obejdzie się bez zmywania. Mówię sobie "Dobra jeszcze raz teraz wyjdzie" i bach... Ludzie mówią do trzech razy sztuka, a w rzeczywistości wychodzę z pomalowanymi rzęsami. Są dni w których kreska mi nie wyjdzie chociażbym starała się zrobić ją idealnie. Ręka oparta na twardym podłożu, dzienne światło dwa lustra z boku oraz przede mną. Nic.
Zdecydowałam się jednak na post, w którym pokażę swój sposób na kreskę, którą dzisiaj narysowałam. Nie jest precyzyjna i zdjęcia też nie są za idealne, ale mam nadzieje, że mój sposób się wam spodoba :)





Na powiece nałożyłam matowy cień 465 z Inglota. Rysuję kreskę cieniutką przy samej linii rzęs, zostawiając około 1/4 część powieki, w której kreska będzie się pogrubiać.










W przedłużeniu dolnej powieki rysuję cienką kreskę, która imituje kocie oko. Na razie nie łączę przedłużenia z kreską przy linii rzęs.











Łączę kreskę wydłużoną z dolną. Na zdjęciu widać, że powstała pusta przestrzeć, którą oczywiście trzeba zamalować. Niestety zdjęcie mi zniknęło.







I gotowe! Nie jest to takie trudne, ale lepiej rysować kreskę w 3 krótkich etapach niż za jednym pociągnięciem. Mamy wtedy możliwość zrobienia w miarę podobnych kresek na obu oczach.






Buziaki ! :* 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz